Gang Olsena odpowiada: oświadczenia warszawskiej trójki

Other languages: EN

Poniżej publikujemy oświadczenia trzech warszawskich anarchistów:

***

1

Piszę do Was jako jeden z warszawskiej trójki. Piszę w odniesieniu do artykułu, który ukazał się wczoraj na łamach liberalnego portalu. Chciałbym móc wyjaśnić teraz wszystkie zawarte w nim informacje – niektóre sprostować, inne uzupełnić, a fałszywym, zaprzeczyć. Niestety nie mogę tego zrobić, poniżej wyjaśnię dlaczego.

Na początku trzeba napisać, że w dalszym ciągu istnieją rzeczy, o których nie wolno nam (wawa3) mówić. Prawnik twierdzi, że wolno nam się odnosić do tego, co napisane zostało w artykule, z drugiej strony nie wolno nam nadal mówić o tym, co faktycznie zeznaliśmy. Część z osób czytających od razu uzna to za kłamstwo, szczerze mówiąc – jebie mnie to. Tak to wygląda z punktu widzenia zagrożenia, jakie może na nas spaść za pisanie o wszystkim (kolejne zarzuty i nowe sprawy).

Będę starał się mówić o tym, co na pewno mogę – a nie jest tego wiele. W związku z tym chcę odnieść się do tego, co doprowadziło do moich zeznań w takiej, a nie innej formie.

„Początkowo anarchiści odmawiali składania wyjaśnień. Po trzech tygodniach w celi wyjaśnienia złożył najmłodszy – Tadeusz K.” – tak zaczyna się część artykułu skupiona na mnie. To prawda, składałem wyjaśnienia jako pierwszy, dowiedziałem się o tym dopiero po wyjściu z aresztu. Okazało się, że zostało to “ustawione” z prokurator przez moją mecenas. Podczas pierwszych wizyt obrońców – a miałem ich dwóch – nie uważam za istotne by pisać tu kim są. Będę po prostu rozróżniał na podstawie płci. To, które z nich co mówiło jest istotne. Dopuszczono ich do widzeń ze mną dopiero po tygodniu od zatrzymania, stałem przy tym, by nie składać żadnych wyjaśnień. Adwokat nie komentował mojej decyzji, obrończyni namawiała mnie cały czas do złożenia wyjaśnień. Pewnego dnia przyszła do mnie pani mecenas bez drugiego adwokata mówiąc, że pozostali dwaj zatrzymani chcą składać obszerne wyjaśnienia. W takiej sytuacji, zgodziłem się. I tu był mój pierwszy błąd. Pomimo tego, że wedle informacji, jakie posiadałem, pozostała dwójka chciała składać pełne wyjaśnienia, powinienem był się na to nie zgodzić. Dopiero niedawno dowiedziałem się, że chłopaki wcale nie chcieli składać wyjaśnień w takiej formie, jak mi przekazano – zostałem wprowadzony w błąd. Zdaje sobie sprawę, że powinienem postąpić inaczej, nie opierać się na informacji od osoby, której nie ufałem. Muszę zaznaczyć, że w tamtym okresie moje zaufanie do wszystkich bliskich było zerowe. Ktoś, jakoś doprowadził do naszego zatrzymania (to jest to, na czym moim zdaniem powinniśmy się skupić), nie wiedziałem komu mogę ufać więc nie ufałem nikomu. Z drugiej strony, czułem ogromną potrzebę zaufania komukolwiek. Zaufałem więc osobom, z którymi miałem kontakt – prawnikom. Tylko z nimi miałem stały kontakt. Nikt z ruchu nie mógł przychodzić na widzenia, listów praktycznie nie dostawałem. Jedyna informacja ze środowiska, jaka do mnie dotarła, to post jednej osoby umieszczony na facebooku tuż po naszym zatrzymaniu, w której to autor zadeklarował brak wsparcia i solidarności z jego strony oraz szeroko krytykował całą akcję. Przekazała mi ją pani adwokat. To była jedyna informacja z ruchu, jaka do mnie dotarła. Założyłem więc, że takie jest stanowisko ruchu.

Z aresztu odebrali mnie Ci sami policjanci, co brali udział w moim zatrzymaniu, a potem w przesłuchaniu na komendzie. Tu opiszę, jak to wszystko wyglądało. Kucając przy jednym z samochodów na policyjnym parkingu usłyszałem hałas i tupot ciężkich butów. Wstałem, a po kilku sekundach zostałem powalony na ziemie przez pięciu, może sześciu policjantów z wydziału realizacyjnego komendy stołecznej. Byłem kopany i bity po całym ciele. Przeszukano mi kieszenie i skuto dłonie plastikowymi zaciskami na plecach. Zadawano mi pytania: “kto kazał wam to zrobić?”, “co jest w pojemnikach?”. Na żadne z pytań nie odpowiadałem, co skutkowało jeszcze większym biciem. W pewnym momencie policjanci stwierdzili, że kopanie po kroczu, bicie latarką w twarz i uderzenia w żebra nie wystarczą. Użyto na mnie dwu-stykowego paralizatora. Rażono mnie nim w okolice ud, pleców i krocza – nadal zadając te same pytania. Po jakimś czasie podniesiono mnie i zaczęto kopać po kości ogonowej, kilka metrów dalej znów zostałem powalony na ziemie. Przyprowadzili owczarka niemieckiego, który, gdy się nie ruszałem, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi. Wyjaśniono mi, co zaraz nastąpi. Jeśli nadal nie będę odpowiadał na zadawane mi pytania, będę ponownie rażony paralizatorem co spowoduje, że owczarek będzie się na mnie rzucał gdyż będę się trząsł leżąc na ziemi. Tak też było. Pies miał na sobie kaganiec, ale próbował się przez niego przegryźć by dostać się do mojej twarzy. Od rażenia paralizatorem skurczyła mi się krtań, zacząłem się dusić. Policjanci żartowali, że pewnie jestem naćpany, dlatego wydaje takie dziwne dźwięki przy oddychaniu. Po jakimś czasie zostałem przeniesiony do samochodu, gdzie znów byłem kopany, tym razem bez żadnego powodu.

Po przewiezieniu na komendę, kilka osób (piszę osób, gdyż nie wiem, czy to byli policjanci, mieli kominiarki, na ubraniach nie było żadnych napisów) rozpoczęło przesłuchanie, leżałem na podłodze, skuty, w zakrwawionych ubraniach. Byłem bity, rażono mnie paralizatorem oraz podduszano na przemian zadając pytania, pytania w ogóle nie związane z samym zatrzymaniem, pytano o ruch. Wydaje mi się, że trwało to ponad godzinę. Na żadne z pytań nie odpowiedziałem.

Opisałem to wszystko nie po to, by się chwalić, czy żalić. Opisałem to po to, byście mieli świadomość tego, jak zadziałały na mnie groźby, jakie usłyszałem w drodze na przesłuchanie. Jadąc radiowozem z aresztu na Mokotowie do prokuratury krajowej mówiono mi, że jeśli nie będę zeznawał “to pojedziemy na pałac (Pałac Mostowskich – komenda stołeczna policji, gdzie zostaliśmy przewiezieni po zatrzymaniu) i porozmawiamy inaczej, tak, jak ostatnio”.

Na przesłuchaniu najpierw złożyłem inną wersję zeznań od tej ostatecznej – okrojoną. Adwokaci poprosili o przerwę w przesłuchaniu, na korytarzu powiedzieli mi, że przecież pozostali zatrzymani mówią o wszystkim, więc żebym też tak zrobił. Nie muszę chyba tłumaczyć, czemu najpierw podałem okrojoną wersję zeznań. Przekonali mnie tym, co mówili. Wróciliśmy do pokoju gdzie odbywało się przesłuchanie i uzupełniłem zeznania.

Wraz z pozostałą dwójką, chcieliśmy zorganizować spotkanie informacyjne, które miało się odbyć po procesie. Spotkanie miało mieć charakter wyjaśniający wszystkie nieścisłości i plotki, które pojawiły się w ciągu ostatniego roku. Jako, że nadal nie jestem pewien, czy mogę mówić dokładnie o moich zeznaniach, czyli: co faktycznie w nich padło, a co jest nieprawdą napisaną w artykule, wstrzymam się z tym do procesu. Ale tak, trzeba przyznać, że moje zeznania były obszerne. Spowodowane były świadomością, że pozostali dwaj (jak mi fałszywie przekazano) będą mówić o wszystkim oraz świadomością tego, że jeśli nie powiem nic, powtórzy się to, co działo się przez kilka godzin po zatrzymaniu.

Na koniec, chciałem podziękować z całego serca wszystkim tym, którzy pomimo ukazanego artykułu okazali wsparcie i chcieli wysłuchać tego, co tutaj napisałem. Zdaję sobie sprawę z moich błędów, wiem też, co do nich doprowadziło. O wszystkim chciałem opowiedzieć na wspomnianym wyżej spotkaniu po procesie, sytuacja zmusiła mnie do udzielenia tych szczątkowych informacji wcześniej. Po procesie będzie można mówić więcej i szerzej.

Jeden z trzech – “Zbuntowany nastolatek”

2

W obliczu publikacji tekstu na nasz temat w jednym z liberalnych mediów, chcę wyjaśnić kilka rzeczy. Byliśmy wzywani do zabrania głosu wielokrotnie, niestety dotąd nie było to możliwe ze względów prawnych.

W tekście jest mowa o postępowaniu prowadzonym w sprawie nadużycia uprawnień i policyjnych tortur wobec mnie, miało ona być wszczęte na skutek mojej skargi. Jest to nieprawda, sprawę wszczęto z urzędu, na podstawie moich wyjaśnień w naszej głównej sprawie. Żadnej skargi nie składałem, nie spodziewam się sprawiedliwości po polskim państwie. Gdybym uważał, że skargi i petycje są adekwatną odpowiedzią na pobicia, tortury i morderstwa policji, nie pisałbym teraz tego tekstu. Nie zmienia to faktu, że prowadzenie takiej sprawy może mieć pewne pozytywne skutki, choćby sprowadzać się one miały do obnażenia praktyk bandytów w mundurach.

Tekst Jałowszewskiego napisany został częściowo na podstawie wybiórczo potraktowanych wyjaśnień złożonych w warunkach izolacji na oddziale N. Jako element strategii procesowej, nie reprezentują one mojego stanowiska. Nie uważam, że to co zrobiliśmy było głupie; popełniliśmy błędy, jednak nasze działanie było symboliczną odpowiedzią na morze brutalności i bezkarności polskiej policji. Trzy tygodnie po zakatowaniu Igora Stachowiaka, rok po uduszeniu Rafała z Legionowa, niemal w rocznicę śmierci Maxa Itoyi – którego morderca Artur Brzeziński siódmy rok chodzi bezkarny; po latach znoszenia przeze mnie represji; w kontekście 17 tys. skarg na nadużywanie uprawnień przez polską policję, jakie co roku wpływają do urzędów. Wobec gorliwości z jaką zawsze staje ona po stronie silniejszego – kamienicznika, właściciela, „pracodawcy” – i obojętności, z jaką odsyła naiwnych, którzy zgłoszą się po pomoc: bitych i nękanych przedstawicieli mniejszości czy  ofiary czyścicieli kamienic… Problem leży nie tylko w systemowym tresowaniu i kryciu oprawców, w kulturze organizacyjnej premiującej przemoc i kolesiostwo; w „ludziach” czy „wypaczeniach”. Problem w tym, że policja państwowa nie jest i nigdy nie miała być niczym innym jak batem na społeczeństwo; reszta to kwestia techniczna.

Im szybciej pozbędziemy się złudzeń, że jest tu cokolwiek do reformowania, tym prędzej znajdziemy sposób, by się od tego uwolnić.

Jednocześnie chcę zaznaczyć, że ta akcja nie jest w mojej opinii przykładem jedynej, najlepszej ani wystarczającej drogi dążenia do zmiany. Nie jest też reprezentatywna dla działań, które podejmowałem do tej pory, ani które planuję podejmować.

Chciałbym także odnieść się do zarzutów o konfidenctwo, jakie do nas docierają. Niestety nie mogę mówić wszystkiego o okolicznościach w jakich składaliśmy wyjaśnienia, ponieważ proces jeszcze się nie zakończył. Mogę jednak powiedzieć, że moje wyjaśnienia nie mogą posłużyć do obciążenia kogokolwiek, poza ewentualnie nami trzema, a i to w zakresie, który był oczywisty z racji tego, że zostaliśmy złapani na gorącym uczynku. Od momentu zatrzymania tylko na to miałem wpływ.

O materiałach znajdujących się w aktach nie mogliśmy mówić nic, ani przekazywać ich nikomu, gdyż groziłyby za to ostre sankcje prawne. Dało to niestety pole do rozwoju plotek i rzucania oskarżeń, na potwierdzenie których nikt nie mógł mieć dowodów. W konsekwencji bezrefleksyjnych i brutalnych działań kilku osób, oraz plotek rozpowszechnianych przez znacznie szersze grono, policja dokonała ewikcji skłotu RC10.

W mojej ocenie wyjaśnienia złożone przez Tadka są zdecydowanie zbyt obszerne, niezależnie od tego w jakim stopniu są prawdziwe. Nigdy nie zgodziłem się na taką linię obrony, zostałem postawiony przed faktem dokonanym.

Nie sposób jednak oceniać jego zachowania, nie biorąc pod uwagę okoliczności. Według najlepszej dostępnej mi wiedzy, Tadek nie powiedział nic na brutalnych przesłuchaniach jakim był poddawany niedługo po zatrzymaniu. Przetrwał koszmar, jakiego większość z was nie potrafi sobie wyobrazić. Złożył wyjaśnienia dopiero za silną namową oraz manipulacją jedynych osób, z którymi miał kontakt, a które nie były mu wrogie: swoich prawników. Nie piszę tego, by usprawiedliwiać jego zachowanie; to był bardzo szkodliwy błąd, i do oceny każdej i każdego osobiście pozostaje to czy należy tej osobie ufać i w jakim zakresie. Moje zaufanie pod tym względem stracił. Uważam po prostu, że stać nas jako osoby na bardziej wyrafinowany aparat pojęciowy i bardziej zniuansowaną refleksję etyczną, niż te rodem z kibicowskich bojówek. Jest różnica między kimś kto za pieniądze sprzedaje kolegów, kimś kto pęka na torturach, i kimś kto znosi je, by potem paść ofiarą kłamstwa i manipulacji. A jeśli uważacie, że nie bo „śmierć konfidentom”, to nie wiem czego szukacie po lewej stronie.

Ten tekst ze względu na okoliczności prawne, nie jest i nie może być wyczerpujący. Do wielu wątków będę musiał odnieść się później.
Podjęliśmy się tej akcji ze swoich własnych powodów, w imię wartości, które reprezentuje ruch anarchistyczny. Na tle historycznych i obecnych działań tego ruchu, pomysł podpalenia dwóch radiowozów nie jest niczym specjalnym. Nie udało się, i władza dostała okazję, żeby się na nas mścić; nie spodziewaliśmy się po niej niczego więcej.

Spodziewaliśmy się czegoś więcej po was, wojownicy klawiatury. Znalazły się osoby, które poświęciły naprawdę wiele, aby hasło „solidarność naszą bronią” nie zostało na papierze. Ale to nie byliście wy; od was dostaliśmy plotkarskie komcie.

Enjoy your riot porn.

Jeden z trzech – “Rozgniewany nauczyciel science fiction”

3

“Słowem, dezinformacja byłaby niewłaściwym użytkiem z prawdy. Kto ją rozpowszechnia, jest winny, kto w nią wierzy – tępy.”

Guy Debord – “Społeczeństwo spektaklu i Rozważania o społeczeństwie spektaklu”

Wczoraj jeden z liberalnych portali opublikował artykuł “opowiadający” o wydarzeniach sprzed roku. Tekst wywołał, zdaje się, ogromne poruszenie w środowisku tzw. anarchistycznym. Na temat sprawy naszej trójki i wydarzeń z nocy 23 maja już od samego początku krążyło wiele plotek i domysłów, w związku z pogłoskami o konfidentach, współpracownikach policji. Na tej podstawie doszło do konfliktu w Krakowie pomiędzy anarchistycznym skłotem a grupą określającą się jako antyfaszyści zakończonego atakiem jednej grupy na drugą a kilka dni później doszło do policyjnej ewikcji miejscówki. Sytuacja zaczęła przypominać kiepski dramat i zbliżać się do granic groteski (w którą to stronę wędrowała w zasadzie od samego początku), które przekroczyła wczoraj, wraz z opublikowaniem wspomnianego artykułu.

Sama publikacja “reportażu” nie zdradza niczego nowego w zakresie plotek które pojawiały się już od dawna. Okazuje się jednak, że podparte autorytetem oficjalnej liberalnej prasy oraz prokuratury dla wielu osób stały się jakoby potwierdzeniem wcześniej niepotwierdzonych informacji. Znając średni poziom politycznej refleksji osób uważających się za część ruchu anarchistycznego w polsce nie powinno mnie to dziwić i nie dziwi. Proponowałbym jednak osobom które wymieniają się różnego rodzaju wrażliwymi informacjami na portalach społecznościowych, listach mailingowych korzystających z tak “bezpiecznych” serwisów jak Wp.pl czy gmail na pewną powściągliwość. Nie w moim interesie czy pozostałych dwóch osób ale w swoim, kurwa, własnym.

Po wydarzeniach jakie miały miejsce w Krakowie portal “Czarna Teoria” zaapelował (moim zdaniem jak najbardziej słusznie): “Po czwarte, i najważniejsze, w zaistniałej sytuacji głos powinni zabrać sami zainteresowani czyli warszawska Trójka. Jeśli komuś coś się zarzuca wypadałoby żeby ustosunkował się do tych zarzutów. Rozumiemy, że milczenie towarzyszy poddanych prawnych represjom ma swoje uzasadnienie, jednak gdy dochodzi do takich sytuacji jak na RC10, należałoby je przerwać, by uciąć domniemania i pomóc ludziom rozwiązać konflikt.”

Rozważałem tą kwestię w tamtym czasie i postanowiłem nie odnosić się do tamtej sprawy publicznie. Nie ze względu na “prawne represje” i ograniczenia jakie są moim udziałem, a niemożność kompleksowego ukazania sprawy. Prawdy, półprawdy, kłamstwa i insynuacje jakimi posługuje się prokuratura, a także brak wiedzy o zakresie inwigilacji jakiej byliśmy poddani przed próbą podpalenia radiowozu uniemożliwia z mojego punktu widzenia racjonalną ocenę pozycji w jakiej się znajdujemy. Faktem – godnym ubolewania – jest, że złożyliśmy wyjaśnienia, prawdą jest także, że wyjaśnienia jednej z osób były zbyt obszerne (przy czym nie jest to równoznaczne z tym czy były one prawdziwe czy nie). Nie zamierzam w tym punkcie usprawiedliwiać siebie czy kogokolwiek innego. Uważam jednak za istotne by zdać sobie sprawę, że to co się stało, czyli nasze zatrzymanie oraz późniejsze złożenie wyjaśnień wynikało zarówno z naszych błędów jak również wiedzy operacyjnej policji i służb (oraz kilku innych czynników o czym później) i wciąż nie wiemy jak doszło do zdobycia tej wiedzy, a informacje które po 23 Maja 2016 r. krążyły w obiegu plotkarskim a teraz wypłynęły za sprawą jednego z oficjalnych mediów (nie związanych ze środowiskiem) w żaden sposób nie przybliżają nas do zdobycia tej wiedzy. Innymi słowy, przyczyny naszej porażki mające swoje źródła w państwowych organach represji wciąż są nieznane i to co wiemy nie przybliża nas do wyjaśnienia tej sprawy, a budowanie teorii w oparciu tylko o to wręcz nas oddala. W samym środowisku nie było i tak naprawdę nie ma wielu osób chcących rzetelnie zając się tą sprawą. Myślę, że większość najchętniej osądziłaby nas, przypięła łatkę konfidentów i łykając gładko jak pelikany liberalną narrację o trzech gamoniach i rozjebusach zainspirowanych przez rządowe służby poszła spokojnie do łóżek. Prawda jest jednak trochę bardziej skomplikowana i niestety niepoznana. Służby skądś wiedziały od akcji i przykro mi, że muszę wielu rozczarować – ale nie wiedziały tego od nas.

Kto choć trochę interesuje się taktykami władzy wymierzonymi w ludzi którzy tę władzę kwestionują, stosowanymi szczególnie dziś, powinien zdawać sobie sprawę z tego jak potężną i czesto stosowaną bronią jest dezinformacja.  Nie opiera się ona wyłącznie na kłamstwie, dużo częściej jest poprostu wybiórczym stosowaniem prawdy – dzięki temu nie można stosującym ją zarzucić kłamstwa. Zastanówmy się więc na chwilę nad celem opublikowania teraz tego tekstu. Pozostał właśnie tydzień do rozpoczęcia pierwszej rozprawy. Na 31 Maj jest zaplanowana demonstracja pod sądem w którym odbywać się będzie proces. Plakaty informujące o niej są masowo zdzierane niemal natychmiast po zawiśnięciu. Wydarzenie na FB zostało z dużym prawdopodobieństwem zhackowane. W sprawie trojki istnieją wątki prowokacji służb i policyjnych tortur a dodatkowo w mediach wybucha sprawa mordu dokonanego przez wrocławską policję. Aż tu nagle, ni zgruszki ni z pietruszki pojawia się artykuł o anarchistycznym gangu Olsena, mieszający cytaty z akt z narracją prowadzona przez dziennikarza w pulpowym stylu taniej sensacji, opierający się tylko na materiałach prokuratury będącej przecież integralną częścią sił, w które była wymierzona nasza akcja. To, że opublikowany został w celu rozbicia demonstracji wydaje się bardzo prawdopodobne. Ten aspekt jest czasami zauważany przez osoby działające bądź powiązane z ruchem. Nikt za to nie zwraca uwagi na liczbę haczyków z przynętą które tam się znajdują. Co więcej, sądząc po internetowej aktywności aktywistów klawiatury wymieniających się różnymi informacjami i próbujących budować kolektywnie scenariusze wydarzeń za pomocą fejsbukowych for, wiele osób już te przynęty łyknęło i dynda na haczykach. Weźcie więc pod uwagę moi drodzy i drogie anarchistyczne pudelki, że jeżeli rzucacie oskarżenia na któregoś z nas lub całą trójkę o rozjebanie się, współprace i konfidenctwo, to jesteśmy naprawdę nikłym procentem dziesiątek, jak nie setek konfidentów i konfidentek pozwalających policji i służbom odkrywać sieci powiązań, tworzyć mapy zaangażowania i pogłębiać infiltrację ruchu. Kurwa! Ludzie, wy wysyłacie sobie smsami groźby! To nie tekst promujący kulturę bezpieczeństwa, nie będę więc pisał o tym jak banalnie proste jest czytać cudze smsy, podsłuchiwać rozmowy, włamywać się na konta mailowe czy fejsbookowe. Tylko, że wy powinniście o tym, kurwa, wiedzieć! Bo nawet taki anarchistyczny gang Olsena jak my tego nie robił.

Pomijając wiele nieścisłości i niewiadomych, które zaistniały w tej sprawie, chcę napisać to czego sam jestem pewien. Opowiedzieć tę historyjkę z ciut innej perspektywy. Należy zacząć od słowa klucza jakim jest: błąd. Nie o wszystkich – od razu zaznaczam – mogę mówić. Czemu? Zostawiam to co bardziej rozsądnym. Decyzja o podjęciu tej akcji zapadła spontanicznie, bez szczególnego namyślania się. To pierwszy błąd. W moim przypadku wynikał z prostego wkurwu. Te osoby które aktywnie uczestniczą w działaniach ruchu wiedzą jakie są realia. Jak co chwilę zmagamy się z fałszywymi zarzutami, z pobiciami przez policję, z inwigilacją, podsłuchami, najściami naszych rodzin i znajomych. W artykule napisano, że miałem “złe doświadczenia z policją”. To prawda, ale nie jest prawdą, że to było powodem podjęcia się tej akcji. Policja jest po prostu represyjnym organem władz, pałka jej ostatnim argumentem. Z policją nie można mieć doświadczeń innych niż złe jeżeli staje się po stronie wolności. Tak się złożyło, że nastąpił wtedy lawinowy wzrost represji policyjnych wobec wielu osób w ruchu, nie tylko mi bliskich a ja już miałem dość naszej bezsilności i chodzenia na skargi do GW.

Kolejnym błędem było zdecydowanie się na akcję bezpośrednią z osobami których właściwie nie znałem, co doprowadziło do kolejnych błędów. Nie wiedzieliśmy czego się po sobie spodziewać, nie ufaliśmy sobie.

Rzeczywiście straciliśmy umiejętność racjonalnej oceny sytuacji. Zdawaliśmy sobie sprawę z tego jak słabo jesteśmy przygotowani, mimo to podjęliśmy się tego. Podjąłem się tego w imieniu tego co wierzyłem i w co wciąż wierzę.

Po zatrzymaniu byliśmy bici, rażeni prądem itd. Nie będę kwilił, ale takie sa fakty. Potem, napiętnowani jako terroryści przez faktycznych terrorystów państwowych zostaliśmy całkowicie odizolowani od świata. Bez planu, bez zaufania musiałem walczyć sam ze sobą o każdą racjonalną myśl która pomogłaby mi w analizie sytuacji. Nie była to łatwa walka. Przez cały czas pobytu w izolatce byłem karmiony dezinformacją a także oczywistymi bredniami jak to że grozi mi 20 lat, przy czym zdając sobie sprawę z powagi sytuacji nie miałem pojęcia co dzieje się na zewnątrz. Czy rozpoczęły się represje? Kto jest w niebezpieczeństwie? Wiedziałem jak doskonałym pretekstem może być ta sytuacja dla władz. I tu też popełniłem błędy. O tych błędach nie mogę jednak mówić, byłoby to bowiem kolejnym błędem.

Po wyjściu jednak nie narzekałem już na deficyt chłodnej głowy. Tę lukę wypełnili jednak inni o czym już pisałem. Nie jest to całe moje stanowisko w tej sprawie. Ten tekst będzie kontynuowany. Będę również rozmawiał o mojej sprawie podczas spotkania po pierwszej rozprawie 31 maja, na które zapraszam jak i na demonstrację przed sądem o godzinie 12:00. Nie jest to demonstracja tylko solidarnościowa, jest to również demonstracja przeciw władzy. Każdej władzy. Do zobaczenia, do usłyszenia.

Jeden z trzech – “Niepogodzony z niesprawiedliwością miejski ogrodnik”

Posted in General | Comments Off on Gang Olsena odpowiada: oświadczenia warszawskiej trójki

A call for solidarity actions on May 31st 2017

Dear Friends,

We have been waiting for over a year for the trial of the Warsaw 3. Today, we send this call out for solidarity actions on the first court sitting – the 31st of May 2017.

There is also a demonstration ‘WE ARE ALL TERRORISTS’ planned for that day in front of the court in Warsaw (adress: Marszałkowska 82).

The Polish government follows the international trend to see terrorist threat everywhere. There is no better reason to fuel war economy, enhance policing tools and prepare the ground for autocracy than the figure of the enemy. Either external threat – migrants (including kids ready to commit acts of terror), or the inside threat in the form of the domestic terrorism category is at this point commonly used in the whole EU to scare the population into obedience.

As it is for other countries in the EU, terrorist attacks have been the justification to introduce new security regulations that grant states greater powers and significantly limit those of the peoples. Polish authorities also want to seize their chance to secure their own position riding on the European anti-terror wave. In the wake of the introduction of the new anti-terrorist law in Poland, mainstream media were first reporting the wave of false bomb alarms across the country, when finally they have got what they were waiting for. In the night of the 23rd three anarchists were caught on a parking lot of a police station in an attempt to set a police car on fire.

For the authorities and their media the arrest posed a long awaited proof that there actually is a terrorist threat in Poland! The arrested three, after being beaten and tortured were thrown into the isolation cells for the most dangerous criminals to be held there for the next 4 months.

Media theater had begun and the introduction of the new anti-terrorist law was presented to the public as justified.

The word ‘terrorist’ was abused by the media to the point of ridiculousness. Since this category is so vague that two individuals labeled as ‘terrorists’ can have almost nothing in common, the authorities have quickly understood it’s usefulness in eliminating potential threat to the their power.

The polish state has imprisoned the Warsaw 3, but it wasn’t enough. It has passed 3 new anti-freedom bills, but it wasn’t enough. Then it’s thugs brutally deported a PhD student who didn’t agree to spy for them – we all remember Ameer – but that still was not enough. They also feel the need to keep blackmailing activists, deporting foreigners and criminalize anyone who dares to resist.

We are calling you to take solidarity action on that day.

We are calling you to come to your nearest polish embassy, and show the republic of Poland what you think of it!

Fire to prisons, courts and copshops!

(Here you will find a leaflet for the call for solidarity actions with wawa3 update)

Posted in english | Tagged , , , | Comments Off on A call for solidarity actions on May 31st 2017

Solidemo w dniu pierwszej rozprawy wawa3!

Zapraszamy na demonstrację solidarnościową w dniu pierwszej rozprawy warszawskiej trójki.

Demonstracja będzie 31 maja 2017 o 12.00 (tuż przed rozpoczęciem rozprawy) pod Sądem Rejonowym dla M.St. Warszawy na ul. Marszałkowskiej 82.

Po demo otwieramy dla was Cafe Kryzys (Wilcza 30), w którym czekać będzie wegańska szama i ACKowy zestaw relaksacyjny: antywięzienne rapy, dyskusja i pisanie listów do osób uwięzionych. Więcej informacji o tym, co się wydarzy – wkrótce na naszej stronie.

INFO:
Pierwsza rozprawa w głośnej sprawie warszawskiej trójki odbędzie się ponad rok od ich zatrzymania – 31 maja 2017r.

Dla przypomnienia, 23 maja 2016 w Warszawie jednostka antyterrorystyczna zatrzymała trzech anarchistów. Oskarżono ich o posiadanie materiałów wybuchowych oraz stworzenie zagrożenia dla zdrowia wielu osób i/lub mienia wielkiej wartości. Policja zorganizowała konferencję prasową, po której media przez wszystkie przypadki odmieniały słowo „terroryści”. Minister wręczył medale dzielnym funkcjonariuszom, a trzech zatrzymanych zamknięto na cztery miesiące w izolatkach na oddziale dla najniebezpieczniejszych przestępców. Po czwartej analizie eksperckiej prokuratura była zmuszona przyznać, że nie mogło być mowy ani o materiałach wybuchowych, ani zagrożeniu dla czyjegokolwiek zdrowia. Zmieniono zarzuty na… próbę zniszczenia mienia. Sąd uchylił również wszystkie środki zapobiegawcze zastosowane wobec warszawskiej trójki (dozór policyjny, kaucję, zakaz wyjeżdżania z kraju itp.).
Obecnie równolegle toczy się postępowanie ws. przekroczenia uprawnień przez policję oraz tortur, jakim poddani byli anarchiści w dniu zatrzymania.

Dlaczego władzy tak zależało na doklejeniu warszawskiej trójce łatki „terrorystów”?
Ich zatrzymanie miało miejsce tuż przed wprowadzeniem w życie tzw. Ustawy Antyterrorystycznej. W tamtym czasie byłyśmy świadkami wielu innych „udanych akcji antyterrorystycznych” (m.in. cała seria fałszywych alarmów bombowych). Miały one zapewne uzasadnić wprowadzenie prawa, które de facto daje policji i wszelkiego rodzaju służbom nieograniczone możliwości inwigilacji i represjonowania, jednocześnie nie zapewniając społeczeństwu żadnych mechanizmów kontroli nad nimi. Tak zwana Ustawa Antyterrorystyczna jest kolejnym krokiem władzy w kierunku tworzenia autorytaryzmu.

Prawie rok od wprowadzenia ustawy widzimy, że ma ona realne konsekwencje dla życia i funkcjonowania nie tylko osób zaangażowanych w ruchy oporu, ale także cudzoziemek i cudzoziemców, organizacji pozarządowych czy osób z tzw. opozycji.

Przede wszystkim w minionym roku mogłyśmy zaobserwować zwiększone zainteresowanie służb ruchem anarchistycznym. Namawianie do współpracy przez zastraszanie, nachodzenie rodzin, inwigilowanie miejsc skojarzonych z ruchem stały się naszą codziennością. W narastających represjach widzimy lęk władzy przed możliwością zbudowania przez społeczeństwo skuteczniejszych form oporu niż petycje i pokojowe marsze. Ruch anarchistyczny jako jeden z nielicznych mógłby zaproponować bardziej radykalne formy oporu, a kryminalizowanie członkiń ruchu i podciąganie naszej działalności pod działalność „terrorystyczną” ma na celu odizolowanie go od społeczeństwa.

31 maja spotykamy się, żeby okazać solidarność z oskarżonymi towarzyszami i pokazać władzy, że patrzymy jej na ręce. Będziemy tam też po to, żeby wspólnie protestować przeciwko kryminalizowaniu ruchów oporu, przeciwko straszeniu społeczeństwa „zagrożeniem terrorystycznym”, przeciwko autorytarnym zapędom władzy! Kiedy rząd ma apetyt na władzę absolutną, każda i każdy z nas może zostać terroryst(k)ą. Nie damy się uciszyć i nie damy się zastraszyć!

DOJAZD i NOCLEG
Możemy pomóc pokryć koszty waszej podróży do Warszawy, łatwiej i taniej będzie nam organizować dojazd grupowy. Jeśli chcesz przyjechać, sprawdź, czy inne osoby z twojej miejscowości przypadkiem też nie chcą się zabrać. Możemy zapłacić za autobus lub dopłacić do biletu na busa/pkp/wachy do benzyny. Nie chcemy, żeby przyczyny ekonomiczne miały wpływ na twoją obecność, dlatego jeśli potrzebujesz wsparcia – skontaktuj się z nami! Napisz do nas: wawa3 [at] riseup [dot] net
Jeśli chcesz przyjechać wcześniej i potrzebujesz noclegu – daj znać! Mamy ograniczoną ilość miejsca, dlatego im szybciej napiszesz, tym większe szanse, że będziemy mogły pomóc.

Tl;dr :
Pierwsza rozprawa w procesie warszawskiej trójki. Psucie radiowozów to nie terroryzm. Przeciwko torturom, inwigilacji I władzy. Solidarność naszą bronią, przyjdź!

Do pobrania:
Ulotka na demo
Plakat na demo

Wydarzenie na fb: ttps://www.facebook.com/events/1782836878397357/

Więcej o ustawie Antyterrotystycznej i innych prawach antywolnościowych
Dowiedz się o represjach i napisz do nas, jeśli coś takiego przydarzyło się również tobie!

Posted in General | Tagged , , | Comments Off on Solidemo w dniu pierwszej rozprawy wawa3!

A statement regarding the assault on the RC10 squat in Cracov (EN)

We are shocked by the news that between February 20-23 the RC10 collective has been attacked by a group of four individuals connected with the anarchist milieu. Since the reason for this attack was a suspicion that one of the three from the warsaw3 case, who was at the moment of the attack visiting RC10 collective, has been selling informations to the police, we feel obliged to take a stand. We hope to open a discussion about priorities, loyalties and the methods of solving problems in our movement. Continue reading

Posted in english | Tagged , | Comments Off on A statement regarding the assault on the RC10 squat in Cracov (EN)

Oświadczenie w sprawie napaści na skłot RC10 w Krakowie

Other languages: EN

Jesteśmy zszokowani i zszokowane informacją, że w dniach 20-23.02 kolektyw RC10 padł ofiarą działania, które ciężko nazwać inaczej niż napaścią ze strony czterech osób związanych ze środowiskiem anarchistycznym. Z uwagi na to, że uzasadnieniem napaści było podejrzenie o konfidenctwo jednej z osób związanej ze sprawa warszawskiej trójki,  która gościła u członkiń kolektywu RC10, czujemy w obowiązku  wypowiedzieć się w tej sprawie. Mamy nadzieję na otwarcie dyskusji na temat priorytetów, lojalności i metod rozwiązywania problemów w ruchu.

Jest dla nas oczywiste, że działania takie jak podjęte przez agresorów z Krakowa zasługują na potępienie, podobnie jak wszelkie formy współpracy z policją i aparatem represji państwa – zwane potocznie konfidenctwem. Konfidenctwo to świadome udzielanie informacji i wsparcia aparatowi represji, i takie działanie zasługuje na potępienie gdyż łamie zasady  solidarności, pomocy wzalejmnej oraz niszczy naszą zdolność do  prowadzenia dalszej walki, narażając towarzyszy i towarzyszki na represje.  Oskarżenie o konfidenctwo jest jednym z cięższych jakie można postawić  osobie z ruchu i, jak pokazują doświadczenia z innych krajów, niepoparte  konkretnymi dowodami może prowadzić do wyjątkowo groźnych  sytuacji.

W tym momencie przypomnieć należy, że sprawa warszawskiej trójki, nadal jest w toku, akta sprawy pozostają utajnione i jakiekolwiek publiczne  odnoszenie się do nich, w tym dowodzenie czy obalanie tez na temat  konfidenctwa, niesie ze sobą skutki dla całej trójki oskarżonych w procesie  osób.

Tymczasem jako grupa wsparcia musimy powstrzymać się od komentarza dopóki nie będziemy miały możliwości zapoznać się z aktami. Taką postawę uważamy za jedyną rozsądną w obecnej sytuacji i apelujemy do wszystkich osób, grup i kolektywów o odpowiedzialne podejście do toczącej się  sprawy. Nie od dziś wiadomo, że plotki i dezinformacja należą do  podstawowych narzędzi rozbijania społecznego oporu stosowanych przez aparat władzy. Postulujemy powstrzymanie się od szerzenia plotek i  spekulacji dotyczących sprawy trójki zatrzymanych anarchistów z  Warszawy.  Rozpuszczanie i powielanie plotek prowadzi do podejrzeń,  polowań na czarownice i – znowu – rozbicia solidarności. Nie wyręczajmy  policji w rozbijaniu ruchu od środka ani sądów w wymierzaniu  „sprawiedliwości”. Pozostańmy solidarne w obliczu rosnących reperesji  państwa. Na dokładne omówienie sprawy i wskazywanie błędów  popełnionych przez osoby z nią związne będzie jeszcze dużo czasu po  nadchodzącym procesie.

Równocześnie chcemy podkreślić, że odwoływanie się do solidarności i  wsparcia środowiska w obliczu doświadczonej przemocy nie jest  konfidenctwem. Domaganie się wyjaśnienia i podparcia dowodami ciężkich oskarżeń nie jest konfidenctwem. Tymczasem z takimi zarzutami spotkał się  kolektyw RC10 po opublikowaniu swojego oświadczenia, co odbieramy  jako kolejną próbę zamknięcia im ust.

Od kilku miesięcy obserwujemy narastającą falę spekulacji i szeptanych  oskarżeń, które swój punkt kulminacyjny osiągnęły w lutowym ataku na  wolnościowy kolektyw, dokonanym przez osoby związane z ruchem(!). Jego ofiarą padła m.in. duża grupa osób niemających żadnego związku ze sprawą.  Mało tego, jak wynika z relacji RC10, plan napastników szybko  ewoluował – od wymierzania sprawiedliwości z kompletnym pogwałceniem  autonomii kolektywu, do gróźb (?) zajęcia budynku siłą i wyrzucenia  obecnych mieszkańców. W naszym rozumieniu takim działaniem napastnicy  postawili się poza nawiasem środowiska anarchistycznego czy  wolnościowego. Ich akcja nie ma nic wspólnego z wolnością  ani  antyfaszyzmem, i jest wręcz zaprzeczeniem solidarności. Opierając się na czystej sile i dominacji, uosabiali w trakcie tych zajść (na skalę będącą w ich zasięgu) właśnie to, przeciwko czemu prowadzimy swoją walkę. Kim  będziemy, i dokąd by nas mogła zaprowadzić zgoda na takie działania?  Nasza grupa mówi stanowcze „NIE” i zachęca do postawy solidarnej z  kolektywem RC10.

Bilans  działania tych czterech osób wygląda następująco: mieszkańcy i  mieszkanki skłotu były poddane traumie i przemocy, skłot został zamknięty,  osoby oczekujące na proces mogą byc zagrożone wyższymi wyrokami, a  policja zaciera ręce. Kto na tym zyskał?

Czas na milczenie minął. Jeśli wartości, za którymi opowiada się nasz ruch,  coś dla nas jeszcze znaczą, musimy solidarnie i głośno potępić napaśc na  RC10. Dla osób za nią odpowiedzialnych nie powinno być miejsca w  żadnych przestrzeniach wolnościowych. 

Posted in General | Tagged , , , , | Comments Off on Oświadczenie w sprawie napaści na skłot RC10 w Krakowie

Uwolnić Ameera! Pikieta w Przemyślu / Freedom for Ameer! Demo in Przemyśl /20.02.2017 [pl/eng]

[English below]

Jest szansa, że Ameer wyjdzie z aresztu!

Spotkajmy się w poniedziałek (20.02.2017) o godzinie 11:00 pod Sądem Okręgowym w Przemyślu (ulica Stanisława Konarskiego 6) i dajmy znać, że cały czas pamiętamy o sprawie, obsewujemy ją oraz że nie przyjmiemy do wiadomości innej decyzji sądu niż uwolnienie Ameera.
Do zobaczenia!

Continue reading

Posted in General | Tagged , , | Comments Off on Uwolnić Ameera! Pikieta w Przemyślu / Freedom for Ameer! Demo in Przemyśl /20.02.2017 [pl/eng]

Fanzine – update january ´17 [ENG]

Recently we updated english version of a fanzine ¨Free the Warsaw Three¨, inside you can find new articles about polish law and more info about another political prisoners. Right now we are working on translations, soon the fanzine will be available in spanish, french, german and italian.

 FreeTheWarsawThree-january´17

Posted in General | Comments Off on Fanzine – update january ´17 [ENG]

Sąd zdecydował o wzownieniu śledztwa przeciwko policji. Nie obyło się bez „incydentów” – policja nie odpusciła grupie wsparcia.

Zakończyło się postępowanie w sądzie dla warszawy mokotów w sprawie umorzenia śledztwa przeciwko policyjnym nadużyciom i torturowaniu warszawskiej trójki. Sąd wskazał nieprawidłowości w pracy prokuratury i wydał specjalne zalecenia w jaki sposób wznowione i prowadzone ma być postępowanie śledcze.

Policja jednak nie odpuszcza. Zaraz po rozprawie po raz kolejny chciała pokazać, że dalej ma władzę i próbowała „rozprawić” się z grupą osób okazujących solidarność z obecnym na sali sądowej poszkodowanym.

Przed sądem na Ogrodowej 51A w Warszawie zebrała się mała grupa przyjaciół i przyjaciółek poszkodowanego. Mieli ze sobą baner i kilka patyczaków. Chwilę po zakończeniu rozprawy pojawił się policyjny radiowóz. Policjanci najperw oskarżyli grupę o nielegalne zgromadzenie i zakłócanie porządku. Wielokrotnie dopytywali się o organizatora, mimo zapewnień, że takiej osoby nie ma. Jest to o tyle ciekawe, że chwilę później prowadzący policjant zmienił zdanie. Podszedł do jednej z osób tłumacząc, że pikieta była zgłaszana, a on przyjechał tylko wręczyć organizatorowi pouczenie. Przypadek? Problemy z pamięcią? Bałagan w papierach? A może zwykła prowokacja?

W międzyczasie nasz przyjaciel, który właśnie wyszedł z sali sądowej zaczął nagrywać całe zdarzenie, co spotkało się z ostrą reakcją policji. Próbowano zmusić go do wyłączenia telefonu. Kiedy odmówił, policjant zaczął się z nim szarpać, założono mu kajdanki i wsadzono do policyjnego wozu, oskarżając o utrudnianie wykonywania czynności służbowych. Próbowano zarekwirować jego telefon „jako dowód w sprawie”. Jakiej sprawie? Nie wiadomo.

Cała sytuacja sprawia wrażenie niamal kurozalnej. Policjanci standardowo nie znali procedur, podawali absurdalne podstawy swojej interwencji, gubili się w podawanych informacjach, a na koniec przez kilkanaście minut przetrzymywali w radiowozie osobę, która dopiero co opuściła salę sądową w sprawie o nadużycia policji. Byłoby zabawnie, gdyby takie sytuacje nie stały się codziennością.

Posted in General | Comments Off on Sąd zdecydował o wzownieniu śledztwa przeciwko policji. Nie obyło się bez „incydentów” – policja nie odpusciła grupie wsparcia.

Terroryści w mundurach, togach i garniturach. Refleksje na temat zmiany zarzutów dla warszawskiej trójki.

Zmiana zarzutów wobec trzech oskarżonych anarchistów z Warszawy to oczywisty dowód porażki prokuratury oraz kolejne, dobitne potwierdzenie, iż jedyną funkcją tzw. wymiaru sprawiedliwości jest opresja. Obecne zarzuty nie są niczym innym jak oskarżeniem o wandalizm.

To nie rzetelność prokuratury doprowadziła ostatecznie do zwolnienia oskarżonych z aresztu, a następnie z absurdalnych zarzutów lecz właśnie nie dająca się ukryć manipulacja. Jak wykazała obrona, w sprawę zamieszane było ABW, prokuratura manipulowała dowodami (z wykonanych trzech ekspertyz dot. butelek z benzyną – żadna ani nie wykluczała ani nie potwierdzała w jasny sposób zarzutów o materiałach wybuchowych) i nie wykonywała żadnych czynności dochodzeniowych, występując równocześnie o przedłużenie aresztu w izolatkach dla zatrzymanych. Dlatego dotychczasowy sukces nie powinien być postrzegany jako dowód, że „system działa”, tylko na to że, w tym świecie wolność zależy od głębokości portfela, a otwarte rzucenie wyzwania opresji jest nazywane terroryzmem.

W czasie ostatniego przesłuchania przez prokuraturę, trójka oskarżonych przyznała się do obecnych zarzutów (o tym, że celem było spalenie samochodów, a nie „wysadzenie komisariatu” mówili już pod koniec czerwca). Jakiekolwiek były indywidualne powody działania anarchistów, faktem jest, że nie starali się zrobić nic nadzwyczajnego. Od Maxa Ytoyi, zamordowanego przez policjanta, który został oczyszczony z zarzutów, przez Jolę Brzeską, której śmierć została przez policję zatuszowana, po jak zawsze bezkarne policyjne zabójstwa z ostatnich lat. Od setek policyjnych kopniaków wymierzanych każdej i każdemu, która kiedykolwiek dostała się w ich łapy. Od asystowania bogatym w gnębieniu biednych, po asystowanie politykom w gnębieniu nas wszystkich – każda i każdy z nas ma setki powodów, by w działaniu warszawskiej trójki nie widzieć żadnej winy. Ich wybór to całkiem racjonalna decyzja w czasach, w których legalistyczne, oficjalne środki walki z wyzyskiem i o wolność zostały już wielokrotnie wyczerpane, a zachowania służb, policji i rządu nie można określić inaczej jak permanentna opresja.

Przyznanie się do postawionych zarzutów nie jest przyznaniem się do winy. Oto „w nocy z 22 na 23 maja 2016 roku działając wspólnie i w porozumieniu (…) usiłowali dokonać zniszczenia dwóch policyjnych samochodów służbowych (…) przez ich spalenie umieszczając pod wyżej wymienionymi pojazdami samodziałowe urządzenia, których działanie miało opierać się na energii spalania benzyny silnikowej, czym działali na szkodę Komendy Stołecznej Policji, lecz zamierzonego celu nie osiągnęli ze względu na interwencję funkcjonariuszy policji (…)”.
Czy naprawdę ktoś widzi w tym jakąkolwiek winę?

Pomyślmy, jak mógłby brzmieć inny, też obiektywnie prawdziwy zarzut: „ Od szeregu lat funkcjonariusze policji z Komendy Stołecznej Policji wspólnie i w porozumieniu działali na szkodę zwykłych ludzi, umożliwiając czyścicielom kamienic bezprawne podpalanie ludzi, eksmitowanie lokatorów do piwnic, gdzie zamarzali, rabowanie całego dobytku zgromadzonego przez lata ciężkiej pracy, bijąc protestujące, katując na śmierć migrantów i migrantki, wysuwając fałszywe oskarżenia przeciwko demonstrantkom oraz ignorując tysiące przypadków przemocy wobec kobiet i przejawów dyskryminacji wobec mniejszości. Zamierzony cel osiągnęli ze względu na posiadanie monopolu na przemoc, rządowe finansowanie, ochronę zapewnianą przez sądy oraz prokuraturę i medialną propagandę.”

Cóż tu więc mamy? Seryjne morderstwa, pobicia, współpracę ze zorganizowaną grupą przestępczą, uczestnictwo w zorganizowanej grupie przestępczej, nękanie, zastraszanie, odmowa pomocy i kradzież oraz niszczenie mienia o wielkiej wartości. Zestawmy to ze zniszczeniem dwóch samochodów i jeszcze raz zastanówmy się, kto tu jest winny.

To jest nasz akt oskarżenia, który składamy w wasze ręce, to akt oskarżenia wobec policji, służb, państwa i wszystkich tych, które stają po stronie przemocy, po stronie silniejszych, po stronie legalnego terroru. Naszą siłą jest solidarność i pomoc wzajemna, które przeciwstawiamy sile kapitału i policyjnej pałki! To nie my jesteśmy terroryst.k.ami – to państwo.

Posted in General | Tagged , | Comments Off on Terroryści w mundurach, togach i garniturach. Refleksje na temat zmiany zarzutów dla warszawskiej trójki.

Kolejne posiedzenie sądu ws pobicia jednego z wawa3 podczas aresztowania (PRZENIESIONO na 7.2.2017)

UWAGA ZMIANA TERMINU ROZPRAWY NA WTOREK, 7-GO LUTEGO, GODZINĘ 11:00!

We wtorek, 7 lutego po raz kolejny sąd będzie rozpatrywał pobicie naszego kolegi przez policję po aresztowaniu 23 maja 2016 roku. Dwa tygodnie temu prokuratura ostatecznie przyznała się do porażki, zmniejszając zarzuty zatrzymanym wtedy osobom do zarzutów o wandalizm (próbę zniszczenia mienia). Korzystając z politycznego charakteru ich zatrzymania (które miało być jednym z argumentów do wprowadzenia tzw. prawa antyterrorystycznego), zamaskowani spece od naszego „bezpieczeństwa” wyżyli na nich swoją agresję.

Wspieramy sprawę naszego przyjaciela nie tylko dlatego, że chcemy być przy nim tego dnia. Chcemy też mówić głośno o torturach prądem, masakrowaniu butami i pięściami leżących i skutych kajdankami przez zamaskowanych zbirów opłacanych z publicznej kasy. Takie sytuacje, mniej i bardziej drastyczne, zdarzają się codziennie. Chcemy mówić o torturach psychicznych, którym zostali poddani nasi przyjaciele: o nie uzasadnionych niczym czterech miesiącach w izolatkach dla szczególnie niebezpiecznych przestępców. Chcemy mówić o tym, że terror to państwo, które umożliwia stosowanie takich form przemocy a prawdziwi terroryści to ci w mundurach i drogich garniturach, przed którymi obronić nas może tylko nasza solidarność.

Bądźcie z nami tego dnia na sali sądowej. Pokażmy sędziemu, że nasz przyjaciel nie stoi sam w obliczu państwowej przemocy. Widzimy się we wtorek, 7 lutego o godzinie 10.30 na Ogrodowej 51a w Warszawie.

Posted in General | Tagged , , | Comments Off on Kolejne posiedzenie sądu ws pobicia jednego z wawa3 podczas aresztowania (PRZENIESIONO na 7.2.2017)